15
gru
Siedzimy sobie wygodnie w ogrodzie, słońce przyjemnie grzeje, a my cieszymy się chwilą spokoju po ciężkim tygodniu. Nagle ten błogi stan przerywa irytujące brzęczenie. Podnosisz wzrok i widzisz go, kilka metrów nad twoim leżakiem wisi dron. W głowie od razu pojawiają się pytania: czy on w ogóle może tu latać? Czy ten człowiek z kontrolerem widzi, co mam na talerzu albo jak jestem ubrany? Zastanawiamy się wtedy, gdzie tak naprawdę kończy się nasza prywatność, a zaczyna przestrzeń dostępna dla każdego. Problem drona nad posesją to już nie scenariusz z filmu science-fiction, ale nasza codzienność. Jako zespół śledzący zmiany w prawie…
